sobota, 2 maja 2015

Ashton c;

Jak większość ludzi na świecie miałaś jakieś uzależnienia. Inni uzależnieni byli od internetu, inni od tytoniu, jeszcze inni od adrenaliny... Ale ty uzależniona byłaś od alkoholu oraz narkotyków... Od małego w twoim otoczeniu znajdowały się wina, piwa, szampany i inne rozmaite postacie trunków... Kiedy skończyłaś dwunasty rok życia, zaczęłaś pić na poważnie i nie potrafiłaś przestać. Piłaś nałogowo. Codziennie do swoich ust wlewałaś po litr piwska. Twoi rodzice nie zwracali na to żadnej uwagi. W szkole mówiono, że mieszkasz w patologicznej rodzinie. Może tak było, a może nie? Nie wiedziałaś co to znaczy mieć normalny dom, więc nie potrafiłaś stwierdzić czy twój dom był nie normalny.
Po ukończeniu szesnastego roku życia, postanowiłaś wziąć się za siebie. Nie miałaś ochoty ćwiczyć na zajęciach wychowania fizycznego pijana lub skacowana. Miałaś dosyć tego, że wszyscy się z ciebie śmieją. Postanowiłaś zapisać się na leczenie. Z początku byłaś zdenerwowana, ponieważ nie wiedziałaś kto również zapisał się na terapię.
Pierwszy dzień... Poniedziałek... Zapukałaś do ciężkich, metalowych drzwi. Nikt nie odtworzył. Zapukałaś raz drugi. Konstrukcja była tak twarda, że kostki u palców zaczęły dawać znak bólu. Po chwili starsza pani o blond włosach stanęła w ich progu. Uśmiechnęła się do ciebie przyjaźnie i zaprosiła cię do środka. Z zewnątrz budynek przypominał mały zakład poprawczy, ale z wewnątrz... przytulne mieszkanko starszego małżeństwa.
- [T.I] [T.N]? - spytała ciepłym głosem.
- Tak... To ja... - uśmiechnęłaś się przyjaźnie.
- Już wszyscy przyszli, czekaliśmy tylko na ciebie - odwzajemniła gest. Kobieta zaprowadziła cię do wielkiego salonu. Ściany jego posiadały biały kolor. Gigantyczne okna z łatwością rozświetlały cały pokój. Na środku pomieszczenia ustawione w kółko były drewniane krzesełka. Na każdym z nich siedziała nieznana ci osoba - Usiądź, proszę...
- Ymmm... okey... - odpowiedziałaś. Wszystkie nastolatki tam zebrane zmierzyły cię wzrokiem. Widać było, że alkohol to nie jedno z ich uzależnień... narkotyki chyba też wchodziły w grę.
- Dobrze, jesteśmy już w komplecie. Zebraliśmy się tu by ograniczyć wasze nawyki. A więc... Może się przedstawimy...? Ja jestem Anne i mam 30 lat. Kiedy byłam nastolatką byłam pijaczką... - westchnęła - Może teraz tego po mnie nie widać, ale tak było. Zmieniłam się przede wszystkim dla siebie - posmutniała - Moi rodzice wyrzucili mnie z domu, gdy miałam piętnaście lat... Podkradałam im pieniądze na vodkę, by móc popić z koleżankami i kolegami na dworcu... Boże... Ale ja byłam głupia... - łezka zakręciła się w jej oku - Ale nie przyszliście tu by słuchać mojej biografii - wytarła szybko słonką ciesz - Może teraz wy się przedstawicie? Zacznijmy od ciebie... - wskazała na dziewczynę z podkrążonymi oczami. Widać było, że ćpa. Małolata wstała z krzesła i odchrząknęła gardło.
- A więc... Mam na imię Nikola i mam 14 lat... Moimi uzależnieniami jest alkohol, tytoń i narkotyki... - jej wyraz twarzy był zupełnie obojętny.
- I jak się z tym czujesz? - spytała Anne.
- Normalnie... Ćpię już od małego... Moi rodzice sami mnie do tego zmusili...
- Chcesz zostawić swoją historię dla siebie czy wyjawisz nam ją? - milczała co oznaczało, że nie chce kontynuować swojego monologu - Dobrze, usiądź... - dziewczyna posłusznie zajęła swoje miejsce i założyła nogę na nogę - A teraz... może ty? - wskazała na chłopaka, którego wcześniej nie zauważyłaś.
- Ja? - spytał.
- Tak, ty - uśmiechnęła się - Jak się nazywasz? - brunet wstał i przemówił.
- Nazywam się Ashton Irwin i mam 20 lat. Najwidoczniej jestem najstarszy z grona osób, które przyszły się tu leczyć - zaśmiał się pod nosem - Więc... piję alkohol od kiedy mój ojciec zostawił mnie, moją matkę, siostrę i brata... Miałem wtedy... 10 lat? Wtedy po raz pierwszy upiłem się do nie przytomności - przyglądałaś mu się z zaciekawieniem. Spoglądałaś na jego brązowe tęczówki, które błądziły po sali. Zamyśliłaś się tak bardzo, że nie zauważyłaś kiedy skończył swoją wypowiedź.
- A może teraz ty? - blondynka wskazała na ciebie.
- Co? Ja? - zapytałaś zdezorientowana.
- Tak, ty - uśmiechnęła się szczerze. Przybrałaś pozycję stojącą po czym podparłaś na jednej nodze.
- Mam na imię [T.I] [T.N]. Jestem uzależniona od alkoholu i dragów. Zażywam metę 3 razy dziennie.
- Od kiedy to się dzieje? - spytała blondynka.
- Piję od czterech lat, a biorę narkotyki od sześciu.
- Zaczęłaś zażywać kiedy miałaś dziesięć lat?! - zapytała jedna z dziewczyn - Nie źle... - pokiwała z podziwem.
- Owszem, ale chcę przestać, bo...
- Bo znudziło ci się szpanowanie? - spytał chłopak w którego się zapatrzyłaś.
- Nie... chcę być normalną nastolatką... - spojrzałaś na niego z bezradnością, która kłębiła się w twoim ciele. Nie radziłaś sobie, chciałaś się od tego uwolnić.
- Dobrze, [T.I], dziękuję, możesz usiąść - skinęłaś - A teraz spróbuję wam jakoś pomóc...

***

Po pięciu miesiącach terapia się zakończyła. Wszyscy pacjenci, jeśli w ogóle można ich tak nazwać, rozeszli się w swoje strony. Chłopak o imieniu Ashton odezwał się do ciebie parę razy. Z każdym dniem coraz bardziej ci się podobał i coraz więcej do niego czułaś. W ostatnim dniu terapii chciałaś powiedzieć mu o swoich uczuciach. Po "zajęciach" czekałaś na Ashtona przed bramą, która ogradzała budynek. Wychodząc zauważyłaś niską blondynkę. Nie wiedziałaś kim jest, więc nie przejęłaś się nią bardzo. Stałaś z niecierpliwością. Układałaś sobie w głowie swoją formułkę. 
Ashton... Słuchaj... Nie wiem jak ci to powiedzieć, ale... chyba coś do ciebie czuję... - powtarzałaś
ją setki razy. W pewnym momencie dwudziestolatek przekroczył próg metalowych drzwi. Uśmiechnął się do ciebie, a ty do niego. Serce biło ci jak oszalałe. Miałaś już do niego podejść, ale... niska blondynka była od ciebie szybsza...
- Ashton! Stęskniłam się za tobą! - przytuliła się do niego, a w tobie już się gotowało.
- Bryana! Co ty tu robisz?
- Przyjechałam do ciebie, skarbie! - chłopak ucałował dziewczynę w czubek głowy, a tobie pękło serce. W oczach nakumulowały się łzy.
Rozryczałaś się, a brunet usłyszał twój płacz i spojrzał na ciebie. Nie wiedział co się dzieje, ale po chwili chyba się domyślił. Wybiegłaś z terenu ośrodka. Brązowooki chciał wybiec za tobą, lecz Bryana nie pozwoliła mu na to.
Kiedy wróciłaś do domu, sięgnęłaś za vodkę i wypiłaś całą do dna. Potem z szuflady wyciągnęłaś pierwsze lepsze narkotyki i zaczęłaś je palić, jedne za drugimi. Tak spędziłaś cały wieczór. To sprawiało ci największą przyjemność. Kiedy skończył ci się prowiant, byłaś zupełnie naćpana. Nie miałaś kontaktu ze światem. Nic. Zupełnie nic. Nie byłaś świadoma co robisz. 
Pod wpływem środków odurzających, sięgnęłaś po linę i powiesiłaś się na strychu.

3 komentarze: