- O mój Boże, Luke! Tak! Tak! Tak! - chłopak włożył na twój najmniejszy palec srebrny pierścionek. Niebieskooki wstał i mocno cię przytulił po czym pocałował. Byłaś najszczęśliwszą dziewczyną na świecie.
*dzień ślubu*
- [T.I]... Jaka śliczna suknia... - zachwycały się twoje ciotki i przyjaciółki - Wyglądasz olśniewająco - skompletowała jedna z ciotek. Zachichotałaś i zakręciłaś się jeszcze parę razy wokół własnej osi. W pewnym momencie usłyszałyście pukanie do drzwi.
- Kto tam? - spytałaś mając nadzieję, że to Luke, który chciałby cię zobaczyć.
- Ojciec Panny Młodej! - westchnęłaś, ale również byłaś szczęśliwa, że to twój tata. Wszedł do pokoju i nabrał powietrze z zachwyceniem.
- Aż tak źle? - zachichotałaś.
- Absolutnie, córeczko! Wyglądasz... wyglądasz... nawet nie ma słów by opisać twój wygląd! - podszedł do ciebie bliżej i złapał za dłonie. Spojrzał ci prosto w oczy - Tak się cieszę, że jesteś szczęśliwa...
- Jestem, tato - łezki zakręciła się w twoich oczkach.
- Nie możesz płakać - odezwała się [I.T.P]. Zaśmialiście się i przytuliliście.
- Halo! Ferajna! Zbierać się! Jedziemy do kościoła! - usłyszałaś głos swojej niedoszłej teściowy zza ściany. Wychyliła się, a gdy cię zobaczyła zaniemówiła - Malutu... Moja mała córeczka...
- E, e, e... Ona jest moją córeczką! - odezwał się z pretensjami ojciec.
- Dobrze, już dobrze! Jestem waszą córką! - zaśmialiście się już po raz setny w tym dniu. Niesamowitym dniu.
- Panie i Panowie... Przedstawiam wam moją małą księżniczkę! - krzyknął głośno i wyraźnie twój tata do zebranych tam osób. Wszystkie oczy były skierowane teraz na ciebie. Zarumieniłaś się, ponieważ ojciec złapał cię za dłoń niczym królowe i podniósł ją na wysokość klatki piersiowej. Zeszliście ze schodów po czym zmierzyliście w kierunku blondyna - Ale teraz jest to księżniczka Lucasa... - puścił oczko twojemu wybrankowi i oddał twą dłoń właśnie jemu.
*miesiąc po ślubie*
- Luke? - zawołałaś z łazienki.
- Tak, skarbie?
- Pozwolisz na chwilkę? - usłyszałaś, że się zbliża. Odtworzył drzwi od łazienki, a jego oczy rozszerzyły się.
- [T.I]? Co się stało? - nic nie odpowiedziałaś. Podałaś małe urządzenie, a w ułamku sekundy na jego twarzy zagościł promienny uśmiech - Boże! [T.I]! Będziemy mieli dziecko! Będziemy rodzicami! [T.I]! Nie wierzę! - przytulił cię, a ty zaczęłaś się śmiać.
Jejku, jak słodko *-* ;3
OdpowiedzUsuń<3
UsuńGE-NIA-LNE złotko , oby tak dalej ;*
OdpowiedzUsuńAhhh... Dziękuję Aliszjo =*
Usuń