*dzień wyjazdu*
- [T.I]! Wstawaj, bo się spóźnisz na pociąg! Halo! - twoja mama szturchała cię po ramieniu próbując wybudzić cię ze snu.
- No dobra, już dobra... Już wstaję... - wymamrotałaś i przeniosłaś się do pozycji siedzącej. Wyciągnęłaś się powodując, że twoje kości wydały dziwny głos.
Kiedy "się ogarnęłaś", zjadłaś śniadanie i pożegnałaś swoich rodziców. Trzymając w dłoni wielki bagaż wyszłaś z domu i pokierowałaś się na pobliski dworzec. Czekając na peronie zauważyłaś wysokiego blondyna. Zerkałaś na niego, a on na ciebie. Ale fajnie by było gdyby też jechał na obóz... Ale nie prawdopodobne... To byłby za duży zbieg okoliczności... - pomyślałaś przygryzając lekko wargę. Do kwadransie twój pociąg zjawił się w określonym miejscu. Wsiadłaś do przedziału i zajęłaś miejsce przy oknie. Walizkę położyłaś obok siebie. Nie miałaś ochoty by ktoś usiadł obok. Na uszy założyłaś słuchawki nie przejmując się otoczeniem. Ruszyliście z miejsca. W między czasie myślałaś o tym jak tam będzie. Z jakimi dziewczynami będziesz miała pokój. Zapewne nie będziesz tam nikogo znała. Ale nie miałaś wyboru. Musiałaś tam pojechać. Z tego całego zamyślenia zasnęłaś...
- Halo! Nie spać, zwiedzać! - obudził cię męski głos - Nie spać, bo cię okradną!
- Co? - nie wiedziałaś co się dzieje.
- Śpi pani od dwóch godzin. Nie przegapiła Pani przestanku?
- O cholera! - krzyknęłaś - A mijaliśmy już miejscowość Szczytno?
- Nie, ale zaraz tam dojedziemy...
- Dziękuję, panu! - wstałaś i przytuliłaś go lekko. Chwyciłaś za walizkę i posunęłaś do wyjścia. Kiedy pojazd stanął, odtworzyłaś drzwi. Postawiłaś pierwszy krok, a za nim kolejne. W taki sposób znalazłaś się już na zbiórce, która była zorganizowana koło peronu. Znalazły się tam osoby z obozu. Jak jak się spodziewałaś... Nikogo tam nie znałaś. Stałaś z boku i przyglądałaś się twarzą rówieśników. W pewnym momencie zauważyłaś tego samego blondyna, którego widziałaś na peronie w swoim mieście. A jednak... - pomyślałaś patrząc na niego. Zamyśliłaś się tak bardzo, że nie zauważyłaś gdy chłopak do ciebie podszedł.
- Hej - uśmiechnął się, a ty potrząsnęłaś głową z zdezorientowaniem.- H-h-hej...
- Zauważyłem, że się na mnie cały czas patrzysz, więc może jestem gdzieś brudny albo coś... - zaśmiał się.
- N-n-nie... Tak jakoś się patrzę... - po wypowiedzianych słowach, uświadomiłaś sobie, że przyznałaś się do tego, że się na niego patrzałaś - To znaczy... - zarumieniłaś się.
- Dobra, ja już wiem swoje - zaśmialiście się niczym starzy przyjaciele - Widziałem cię na peronie... Chyba mieszkamy obok siebie, nie?
- Tak... Myślałam, że będę sama...
- A jednak - pokazał szereg białych zębów. Niespodziewanie usłyszeliście głos nie znanej wam kobiety.
- Halo! Zbiórka! Muszę przeczytać listę! - młodzież przybliżyła się do kobiety i po kolei zgłaszali obecność - [T.I] [T.N]?!
- Obecna! - krzyknęłaś z tłumu.
- Luke Hemmings?!
- Obecny!
- Lucas... ? - zapytałaś unosząc jedną brew wyżej.
- Owszem, [T.I] [T.N]... - zachichotał.
- Dobrze! Wszyscy obecni! Wsiadajcie do autokaru!
- Usiądziesz ze mną? Nie mam pary - zrobił smutną minkę pobitego szczeniaczka.
- Jasne - zachichotałaś. Wsiedliście do pojazdu i zaczęliście rozmawiać na temat waszych zainteresowań. Dużo się o nim dowiedziałaś. Można powiedzieć, że wiedziałaś o nim wszystko. Kiedy podróż dobiegła końca wyszliście z autokaru i powędrowaliście do ośrodka. Miał on kolor bieli. Za budynkiem znajdowało się miejsce na ognisko. Obok niego drewniane ławki. Organizatorka poinformowała was, że możecie wybrać się sami do pokoi by nie było zawiedzenia. Wahałaś się czy być w pokoju z Lukiem. Ale nie chciałaś być z innymi dziewczynami, bo nie znałaś ich, a niebieskookiego owszem.
*ostatni dzień wycieczki*
Od samego rana chodziły pogłoski, że w ostatnim dni odbędzie się ognisko.
- Dobrze, wiele osób prosiło mnie od samego początku wycieczki by w ostatnim dniu odbyło się ognicho! A więc postanowiliśmy, że spełnimy waszą prośbę! Za godzinę wszyscy przyjdziecie na ławki! - wszyscy się ucieszyli. Ty i Luke dobrze wiedzieliście co będziecie robić... Śpiewać! Przez ostatni tydzień odkryłaś, że masz nie zły głos i możesz fajnie go wykorzystać w ten dzień. Blondyn po przyjściu do pokoju zaczął stroić gitarę. Usiadałaś na przeciwko niego na łóżku i przyglądałaś mu się. Gdy chłopak skończył, wyszliście z pokoju i pokierowaliście się "na ławki". Usiedliście w kółko i zaczęliście śpiewać różne piosenki. Wraz z niebieskookim zajęliście miejsca na wielkiej kłodzie. Atmosfera była bardzo rodzinna. Musiałaś się nią nacieszyć, ponieważ następnego dnia o świcie musiałaś opuścić nowo poznanych przyjaciół.
- Luke? - spytałaś blondyna z niepewnością.
- Tak?
- Nie chcę wyjeżdżać... - w twoich oczach nagromadziły się łzy. Niebieskooki przytulił cię i szepnął.
- Ja też nie chcę...
*wyjazd*
Przytulałaś się ze wszystkimi dziewczynami płacząc sobie w ramiona. Nienawidziłaś takich chwil. Musiałaś się z nimi rozstać. Prawdopodobnie już nigdy się z nimi nie zobaczysz. U chłopaków również nie byłaś dłużna. Kiedy wypłakałaś się do uszu każdej obecnej tam osoby, przyszedł czas na Luka. Podeszłaś do niego powoli i przytuliłaś mocno.
- Luke... Będę tęsknić... - płakałaś jak mała dziewczynka. Po dłuższej chwili wypuściłaś chłopaka z uścisku. Ten spojrzał w twoje oczy, po czym złączył wasze usta w delikatnym pocałunku.
- Hej... - oderwał się od ciebie i podniósł twój podbródek tak abyś mogła podziwiać jego niebieskie tęczówki - Nie płacz... Jeszcze się zobaczymy... Obiecuję - wtuliłaś się w niego jak do wielkiego pluszowego misia. Nadszedł już ten moment kiedy musisz opuścić wszystkich. Wyjazd. Twoja walizka znajdowała się już w aucie taty twojej przyjaciółki. Znajdował się akurat obok miejscowości w której odbywał się obóz, więc postanowił, że przywiezie cię do domu. Byłaś mu za to bardzo wdzięczna, bo nie miałaś ochoty tłuc się znowu w pociągu.
- Luke... Jedź ze mną... - poprosiłaś z maślanymi oczkami.
- Co? - wyszeptał ze zdziwieniem.
- Jedź ze mną! W aucie taty [I.T.P] jest jeszcze jedno miejsce! Przecież mieszkasz w tym samym mieście co ja... Proszę! Jedź ze mną! - skakałaś błagając.
- Mogę?
- No pewnie, Luke!
- Jeśli chcesz - uśmiechnął się do ciebie i pocałował w czubek głowy. Pokierowałaś się do pojazdu starszego pana i poinformowałaś, że blondyn jedzie z wami. Mężczyzna nie sprzeciwiał się, ponieważ bardzo cię lubił. Lucas zapakował swój majdan do bagażnika i zajął miejsce obok ciebie na tylnich miejscach.
- Jedziemy? - spytał z niecierpliwością.
- Jedziemy! - odpowiedzieliście z synchronizacją. Podczas drogi opowiadaliście sobie różne żarty i historie z przeszłości. Już na początku podróży zmieniłaś pozycję, w której leżałaś wtulona w niebieskookiego. Gdy ten zauważył to uśmiechnął się pod nosem. Przez cały czas mogłaś czuć jego ciepło i słyszeć bijące serce. Niesamowite uczucie. Kiedy przyjechaliście już pod dom Luka ponownie się popłakałaś. Nie chciałaś się z nim rozstawać.
- Luke... - szlochałaś - Nie zostawiaj mnie...
- Widzimy się nie długo... - wytarł kciukiem pojedynczą łzę. Wyszedł z auta i wyjął walizkę z bagażnika. Pokierował się w przeciwną stronę i zniknął za budynkami. Starszy pan pocieszył cię, że wszystko będzie dobrze. Typowe. Kiedy odwieziono cię pod twój adres zamieszkania, podziękowałaś i również zabrałaś swój bagaż. Pierwsze co zrobiłaś po wejściu do domu było to, że przywitałaś swoich rodziców. Był już środek nocy, więc byłaś bardzo zmęczona. Posunęłaś do pokoju i rzuciłaś w kat walizkę. Położyłaś się na łóżko i odblokowałaś telefon. Jedna nie odczytana wiadomość. Od Luka. Przesunęłaś palcem po ekranie by odtworzyć SMS'a.
Od Luke: Dobranoc =*
Do Luke: Dobranoc <3

O jejku. Świetne!! Czekam na kolejne rozdział y
OdpowiedzUsuń<3
UsuńCzmu ja cały czas ryczę hahah :')
OdpowiedzUsuńUspokój się, bo na policję zadzwonię! :'D
Usuń