Przekroczyłaś próg drzwi szkolnych. Powędrowałaś pod klasę, w której miały odbywać się zajęcia. Usiadłaś pod ścianą i wyjęłaś telefon. Sprawdziłaś Facebooka i inne portale społecznościowe. Po chwili dobrze znany ci chłopak również zjawił się w określonym miejscu. Zasiadł dokładnie na przeciwko ciebie. Bez ukrywania się patrzył prosto na ciebie. Widziałaś go kątem oka. W pewnym momencie nie wytrzymałaś.
- Musisz się tak gapić? - fuknęłaś do chłopaka.- Zabronisz mi? - odpowiedział surowo.
- Tak, zabraniam ci... - wywróciłaś oczami.
- Mhhh... Stawiasz się... - wstał z miejsca i pokierował się w twoją stronę. Pochylił się nad twoim uchem i szepnął:
- Posłuchaj... Będziesz jeszcze prosić o litość... - po twoim ciele przeszły nieprzyjemne ciarki. Odsunął się, a po sekundzie rozbrzmiał dzwonek na lekcje. W przeciągu minuty uczniowie z twojej klasy ustawili się pod ścianą czekając na wychowawcę. Kiedy starsza blondynka zjawiła się, wpuściła was do pomieszczenia. Zajęłaś miejsce w ostatniej ławce.
- Mam pewną informację, która może wam się spodobać. A więc za tydzień odbędzie się wycieczka - zaczęły się szepty i mały harmider - Będzie ona trzydniowa. Wyjedziemy nad jezioro. Wszystkie potrzebne informacje wysłałam rodzicom na maila, więc proszę przekazać im aby sprawdzili pocztę. Jakieś pytania? - kilka osób podniosło rękę do góry.
***
*dzień wycieczki*
Budzik w telefonie obudził cię o 4:30. Byłaś cała
podekscytowana. Walizkę zapakowałaś już wczoraj. Stała ona na przedpokoju i
czekała na ciebie. Zbiórkę zapowiedziana była o 6:30 pod
szkołą. Wyjęłaś spod kołdry nogi i wyciągnęłaś się ziewając. Wypełzłaś z łóżka po czym spojrzałaś w
lustro. Wyglądałaś niczym siedem nieszczęść. Otworzyłaś szafę. Postanowiłaś ubrać coś wygodnego. Pokierowałaś się do łazienki, gdzie wzięłaś prysznic, wykonałaś
makijaż i uczesałaś się. Wróciłaś do pokoju po torbę do
której schowałaś telefon, ładowarkę i inne pierdoły, które były ci potrzebne. Zeszłaś na dół. Pokierowałaś się do kuchni i przygotowałaś jedzenie na drogę. Gdy skończyłaś, spakowałaś prowiant do torby. Spojrzałaś
na zegarek, wskazywał 5:45. Nagle rozległ się dźwięk pukania do drzwi. Podeszłaś do nich i otworzyłaś je.- Hej - w ich progu ujrzałaś [I.T.P].
- Hej, nie spodziewałam się, że po mnie przyjdziesz - powiedziałaś zaskoczona.
- Chciałam zrobić ci niespodziankę, ale widzę, że się nie cieszysz... - posmutniała.
- Nie! Oczywiście, że się cieszę! Tylko nie spodziewałam się ciebie tutaj, wejdź - uśmiechnęłaś się - Mamy jeszcze trochę czasu - dziewczyna weszła do środka, a ty zamknęłaś za nią drzwi. Rozmawiałyście jeszcze przez chwilę. Równo o 6:15 wyszłyście z domu. Pod szkołą wszyscy zjawili się punktualnie tylko autokar spóźnił się o kwadrans. Gdy nauczyciele sprawdzili obecność, powiedzieli, że możecie włożyć walizki do bagażnika oraz wejść już do pojazdu, który miał zawieźć was do ośrodka. Standardowo miejsca na końcu zajął Michael ze swoją paczką. Ty i [I.T.P] usiadłyście na środkowych miejscach pojazdu. W czasie podróży słuchałyście piosenek, które kojarzyły wam się ze sobą. Kiedy dojechaliście na miejsce wszyscy wyszli z pojazdu i udali się po swoje bagaże. Ty i twoja przyjaciółka wyszliście ostatnie, bo nie chciałyście się pchać. Gdy wyciągnęłyście swoje walizki, usłyszałyście głos swojej wychowawczyni.
-
Dobrze! Halo wszyscy! - nauczycielka próbowała zorganizować zebraną tam młodzież - Słuchajcie! Teraz odbędzie się losowanie pokoi! Proszę ustawić się w
rzędzie! Każdy wyłowi karteczkę z numerkiem, a potem dobierzecie
się w pary! - wszyscy westchnęli. Kiedy każdy wykonał polecenie
nauczycielki zaczęło się losowanie. Przyszła
pora na ciebie. Zanurzyłaś dłoń w małym koszyczku i chwyciłaś za jedną z
kartek. Wyjęłaś powoli i przeczytałaś jej zawartość w myślach. 15.
- Jaki masz? - spytałaś przyjaciółkę.
- 20, a Ty?
- 15... - westchnęłaś.
- Tylko pięć pokoi dalej, dobre i to! - próbowała podnieść cię na duchu.
- Tylko pięć pokoi dalej, dobre i to! - próbowała podnieść cię na duchu.
- Dobrze! A teraz dobierzcie się w pary! - postanowiłaś poszukać nowego współlokatora.
-
Kto ma 15? - chodziłaś wśród tłumu i pytałaś z nadzieją, że trafiłaś na
kogoś kogo lubiłaś. Po chwili zza pleców usłyszałaś dobrze ci znany męski głos. Michael.
- Ja mam 15 - odwróciłaś się i spojrzałaś na chłopaka. Tylko nie on...
Siedziałaś u siebie w pokoju i rozpakowywałaś się. Nadal nie mogłaś wierzyć w to, że musisz dzielić pokój ze swoim wrogiem. Po chwili Michael wszedł do pokoju ze swoją walizką.
- Witam! - przywitał się fałszywie.
- Musisz? - mruknęłaś niewyraźnie.
- Co muszę?
- Zaczynać kłótnie... - spojrzałaś prosto w jego zielone tęczówki.
- Posłuchaj... - zasiadł obok ciebie na twoim łóżku. Usiadłaś po turecku zwracając się w jego stronę - Odbudujmy nasze relacje, co? Nie chcę już się kłócić z taką śliczną dziewczyną - uśmiechnął się przyjacielsko.
- Naćpałeś się czegoś? - nie mogłaś uwierzyć w jego słowa.
- Czemu tak sądzisz? - zaśmiał się.
- Bo nigdy tak byś do mnie nie powiedział... - wstał z łóżka i usiadł centralnie na przeciwko ciebie.
- A jednak... To jak? Zgoda? - wyciągnął dłoń w celu pogodzenia się.
- Zgoda - uścisnęłaś jego dłoń.
- Przyjaciele?
- Przyjaciele - przytuliliście się.
- Co robimy? - spytał.
- Muszę się rozpakować, tobie też radzę - zachichotałaś. Podczas układania ubrań do szafek, wygupialiście się jak starzy znajomi. Rzucaliście w siebie koszulkami, poduszkami i skarpetkami. Całą wycieczkę spędziliście we trójkę: Ty, Michael i [I.T.P] ale ostatni dzień spędziłaś tylko i wyłącznie z Michaelem. Poszliście przejść się nad jezioro. Księżyc wisiał już na niebie, a liczne gwiazdy mu towarzyszyły. Podeszliście do brzegu. Widok był niesamowity. Usiedliście na zimnym piasku obserwując niebo.
***
Siedziałaś u siebie w pokoju i rozpakowywałaś się. Nadal nie mogłaś wierzyć w to, że musisz dzielić pokój ze swoim wrogiem. Po chwili Michael wszedł do pokoju ze swoją walizką.
- Witam! - przywitał się fałszywie.
- Musisz? - mruknęłaś niewyraźnie.
- Co muszę?
- Zaczynać kłótnie... - spojrzałaś prosto w jego zielone tęczówki.
- Posłuchaj... - zasiadł obok ciebie na twoim łóżku. Usiadłaś po turecku zwracając się w jego stronę - Odbudujmy nasze relacje, co? Nie chcę już się kłócić z taką śliczną dziewczyną - uśmiechnął się przyjacielsko.
- Naćpałeś się czegoś? - nie mogłaś uwierzyć w jego słowa.
- Czemu tak sądzisz? - zaśmiał się.
- Bo nigdy tak byś do mnie nie powiedział... - wstał z łóżka i usiadł centralnie na przeciwko ciebie. - A jednak... To jak? Zgoda? - wyciągnął dłoń w celu pogodzenia się.
- Zgoda - uścisnęłaś jego dłoń.
- Przyjaciele?
- Przyjaciele - przytuliliście się.
- Co robimy? - spytał.
- Muszę się rozpakować, tobie też radzę - zachichotałaś. Podczas układania ubrań do szafek, wygupialiście się jak starzy znajomi. Rzucaliście w siebie koszulkami, poduszkami i skarpetkami. Całą wycieczkę spędziliście we trójkę: Ty, Michael i [I.T.P] ale ostatni dzień spędziłaś tylko i wyłącznie z Michaelem. Poszliście przejść się nad jezioro. Księżyc wisiał już na niebie, a liczne gwiazdy mu towarzyszyły. Podeszliście do brzegu. Widok był niesamowity. Usiedliście na zimnym piasku obserwując niebo.
-
Piękny widok, nieprawdaż? - Michael objął cię ramieniem.
- Tak... - wyszeptałaś. Położyłaś głowę na ramieniu chłopaka. Zielonooki pocałował cię w czubek głowy. Uśmiechnęłaś się lekko rumieniąc. Potarł dłonią o twoje plecy. Splótł wasze dłonie, a ty na nie spojrzałaś i uśmiechnęłaś się.
- [T.I]... - wyszeptał.
- Tak? - podniosłaś głowę by zobaczyć chłopaka. Wpatrywałaś się w jego oczy. Po chwili poczułaś jak chłopak złącza wasze usta w delikatnym pocałunku.
- Tak... - wyszeptałaś. Położyłaś głowę na ramieniu chłopaka. Zielonooki pocałował cię w czubek głowy. Uśmiechnęłaś się lekko rumieniąc. Potarł dłonią o twoje plecy. Splótł wasze dłonie, a ty na nie spojrzałaś i uśmiechnęłaś się.
- [T.I]... - wyszeptał.
- Tak? - podniosłaś głowę by zobaczyć chłopaka. Wpatrywałaś się w jego oczy. Po chwili poczułaś jak chłopak złącza wasze usta w delikatnym pocałunku.
bardzo fajne :D :D <3
OdpowiedzUsuńDziękuję <3
UsuńSuper jest! :) <3
OdpowiedzUsuń<333
Usuń