niedziela, 8 marca 2015

Ashton ;p

Jak co dzień szłaś, a raczej jechałaś na uczelnie. Rano, godzina 8.00, jak zwykle spóźniona. Biegłaś na przestanek autobusowy by złapać następny pojazd. Przewróciłaś się. Nie obce ci było przewracałaś się na płaskiej podeszwie. Zdarzało ci się to co drugi dzień. To był twój ukryty talent. Wracając... Chyba skręciłaś kostkę, bo bardzo cię bolało. Złapałaś się za nią  jakby miało to zmniejszyć ból lecz na próżno. Siedziałaś na chodniku około 10 metrów od celu twojego maratonu. W pewnym momencie poczułaś, że ktoś łapie cię za ramię.
- Nic ci nie jest? - spytał brunet z loczkami.
- Nie, nic tylko skręciłam kostkę i cholernie boli, ale wiesz co... ? Nie, nic się nie stało - odpowiedziałaś z wyrzutem. Uśmiechnął się i z kieszeni czarnych rurek wyciągnął iPhona.
- Dzień Dobry, Ashton Irwin. Dziewczyna przewróciła się na chodniku i mówi, że skręciła kostkę - mruczał coś w stylu: "Mhhhh..." - Jak się nazywasz? - spytał na polecenie sekretarki.
- [T.I] [T.N].
- [T.I] [T.N] - powtórzył pani po drugiej stronie telefonu - Zaraz przyjadą - rozłączył się - Zostanę z Tobą.
- Nie musisz, dam sobie radę, dziękuję - zarumieniłaś się.
- Owszem, muszę, zadzwoniłem po karetkę to chyba muszę zostać, nie? - uśmiech pojawił się na jego twarzy. Po pięciu minutach zjawiła się wyczekiwana pomoc. Gdy rozmawiałaś z Ashtonem zapomniałaś o bólu. Odpłynęłaś. Podczas kiedy funkcjonariusze wyciągnęli nosze, poprosili cię abyś się na nie położyła. Nie usłyszałaś ich próśb, bo zapatrzyłaś się na chłopaka.
- Pani [T.I]. Proszę pani, proszę się położyć - ocknęłaś się, a Ash zachichotał.
- Dobrze, przepraszam - wymamrotałaś.
- Odwiedzę Cię, obiecuję - wypowiedziane słowa przez Ashtona zamurowały cię. Po kwadransie byłaś już w szpitalu. Opatrzyli ci już nogę. Przy dociąganiu bandażu trochę bolało, ale starałaś się myśleć o brunecie. Był on dla ciebie niczym morfina, która miała uśmierzyć ból.
- Dzień Dobry - odezwał się znajomy ci głos.
- Dzień Dobry, pan w odwiedziny? Już skończyliśmy, proszę wejść - oświadczył lekarz.
- Cześć [T.I]. Jak się czujesz? - spytał z troską siadając na krańcu twojego szpitalnego łóżka.
- Dobrze, dziękuję, że pytasz - szczery uśmiech pojawił się na twoich ustach. Rozmawialiście przez kilka godzin by lepiej się poznać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz