- Nic ci nie jest? - spytał brunet z loczkami.
- Nie, nic tylko skręciłam kostkę i cholernie boli, ale wiesz co... ? Nie, nic się nie stało - odpowiedziałaś z wyrzutem. Uśmiechnął się i z kieszeni czarnych rurek wyciągnął iPhona.
- Dzień Dobry, Ashton Irwin. Dziewczyna przewróciła się na chodniku i mówi, że skręciła kostkę - mruczał coś w stylu: "Mhhhh..." - Jak się nazywasz? - spytał na polecenie sekretarki.
- [T.I] [T.N].
- [T.I] [T.N] - powtórzył pani po drugiej stronie telefonu - Zaraz przyjadą - rozłączył się - Zostanę z Tobą.
- Nie musisz, dam sobie radę, dziękuję - zarumieniłaś się.
- Owszem, muszę, zadzwoniłem po karetkę to chyba muszę zostać, nie? - uśmiech pojawił się na jego twarzy. Po pięciu minutach zjawiła się wyczekiwana pomoc. Gdy rozmawiałaś z Ashtonem zapomniałaś o bólu. Odpłynęłaś. Podczas kiedy funkcjonariusze wyciągnęli nosze, poprosili cię abyś się na nie położyła. Nie usłyszałaś ich próśb, bo zapatrzyłaś się na chłopaka.
- Pani [T.I]. Proszę pani, proszę się położyć - ocknęłaś się, a Ash zachichotał.
- Dobrze, przepraszam - wymamrotałaś.- Odwiedzę Cię, obiecuję - wypowiedziane słowa przez Ashtona zamurowały cię. Po kwadransie byłaś już w szpitalu. Opatrzyli ci już nogę. Przy dociąganiu bandażu trochę bolało, ale starałaś się myśleć o brunecie. Był on dla ciebie niczym morfina, która miała uśmierzyć ból.
- Dzień Dobry - odezwał się znajomy ci głos.
- Dzień Dobry, pan w odwiedziny? Już skończyliśmy, proszę wejść - oświadczył lekarz.
- Cześć [T.I]. Jak się czujesz? - spytał z troską siadając na krańcu twojego szpitalnego łóżka.
- Dobrze, dziękuję, że pytasz - szczery uśmiech pojawił się na twoich ustach. Rozmawialiście przez kilka godzin by lepiej się poznać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz