poniedziałek, 9 marca 2015

Michael =*

Chyba jak każda dziewczyna miałaś marzenia. Jedno z twoich było nauczenie się grania na gitarze. Codziennie chodziłaś do pobliskiego parku, siadałaś na ławce i zaczynałaś grać. Byłaś samouczkiem, ponieważ nie lubiłaś być pod okiem nauczyciela. Usiadłaś na ławce i otworzyłaś futerał na twoją miłość. Pewnym ruchem pociągnęłaś za gryf i umiejscowiłaś pudło gitary na swoim prawym udzie. Zaczęłaś brzdąkać przeróżne melodie lecz nie wychodziło ci to za dobrze. Przechodzący obok ciebie ludzie zatrzymywali się i wsłuchiwali się w rytm nieznanej piosenki. W pewnym momencie ktoś dosiadł się do ciebie. Był to ciemny blondyn.
- Michael - przedstawił się - Pomóc ci? - zaproponował.
- Hej, [T.I], nie dziękuję, nie trzeba, poradzę sobie - rumieniec pokrył twoje policzki.  Mike jednak postawił na swoim. Prawą ręką objął cię za ramię, a jego dłoń była na twojej. Lewa zaś znajdowała się na gryfie.
- Daj palce tutaj - powiedział patrząc ci głęboko w oczy. Posłuchałaś. W takich okolicznościach twoja nauka gry szła jak po maśle. Zerkałaś na niego, a on na ciebie. Wokół was gromadziło się coraz więcej osób ale nie zwracaliście na to uwagi, przynajmniej ty. Kiedy skończyliście swoją pierwszą lekcje, podziękowałaś mu za spędzony razem czas, a on poprosił cię o numer telefonu.
- Słucham... ? - zatkało cię
- Czy podałabyś mi swój numer? - powtórzył.
- A, a, a, a, ale po co... ? - zaczęłaś się jąkać.
- Żebym się z tobą jeszcze spotkać - uśmiechnął się. Podałaś mu dziewięciocyfrowy kod i odeszłaś zabierając ze sobą gitarę. Następnego dnia obudził cię twój telefon. SMS.
Od Michael: Hej, wyspałaś się? ;D
Do Michael: Nie, przez ciebie nie ;c
Od Michael: Przepraszam, ale mam ważne pytanie...
Do Michael: ?
Od Michael: Chciałabyś się dziś ze mną zobaczyć?
Do Michael: Okey, kiedy, gdzie i o której?
Od Michael: Sobota, park, ławka, 12:00, do zobaczenia =D
Odłożyłaś telefon na szafkę nocną i zakryłaś głowę poduszką. W głębi duszy chciałaś jeszcze pospać lecz z drugiej strony cieszyłaś się, że znów go zobaczysz. Postanowiłaś wstać. Poszłaś do łazienki wzięłaś prysznic. Po odświeżeniu się wykonałaś prosty makijaż i wysuszyłaś włosy oraz upięłaś je w luźnego koka. Po tym pokierowałaś się do kuchni zjeść śniadanie. Usmażyłaś sobie jajecznicę, bo tylko to potrafiłaś przyrządzić i akurat na nią miałaś ochotę. Po najważniejszym posiłku dnia umyłaś zęby. Po tych czynnościach zabrałaś swoją gitarę i wyszłaś z mieszkania zakluczając drzwi. Twój cel? Park. Posunęłaś, więc w tamtym kierunku. Usiadłaś na ławce i wyjęłaś gitarę. Znów zaczynałaś tworzyć nie słyszane dotychczas melodie. Michael spóźniał się już 20 minut. Martwiłaś się o niego. Po twojej głowie krążyły czarne scenariusze. Co jeśli ktoś go potrącił lub napadł? Nie wybaczyłabyś tego sobie. A może po prostu cię wystawił? Sięgnęłaś po telefon, który znajdował się w kieszeni twojej szarej bluzy. Kontakty > Michael > połącz. Po trzech sekundach usłyszałaś zza pleców melodie przypominającą dzwonek połączenia. Obejrzałaś się za siebie. Ujrzałaś Michaela który teraz miał czerwoną twarz z zawstydzenia.- Michael?!
- Nie, Święty Walenty! - uśmiechnął się i dosiadł się do ciebie tak jak dzień wcześniej.
- Myślałam, że mnie wystawiłeś!
- Nigdy bym tego nie zrobił... - zaprzeczył - Chciałem posłuchać ile się już nauczyłaś dzięki wczorajszej lekcji - uśmiechnęliście się wzajemnie - Idziemy do mnie? - zaproponował. Skinęłaś. Spakowałaś swój majdan i wyruszyliście. Okazało się, że Mike mieszka dość blisko ciebie - Zapraszam w moje skromne progi - zaprosił cię do przekroczenia progu jego mieszkania.
- Dziękuję - ukłoniłaś się niczym królewna. Weszłaś do środka. Jego "skromne progi" rzeczywiście były skromne.
- Studiujesz?
- Nie, czemu pytasz?
- Bo to mieszkanie wygląda typowo studencko - zachichotałaś.
- Przyjmę to jako komplement - uśmiechnął się i szczypnął cię w biodro. Odstawiłaś gitarę w przedpokoju i zaczęłaś oglądać jego posiadłość niczym muzeum.
- Masz ochotę obejrzeć film? - zaproponował widząc, że oglądanie pokoi nie jest bardzo interesujące.
- Jaki?
- "Ostatnia Piosenka", podobno warty polecenia - uśmiechnął się szczeniacko.
- Niech będzie - zgodziłaś się, bo uznałaś, że to najlepsze wyjście z sytuacji. Michael przygotował DVD i popcorn. Rozłożyłaś kanapę, koce i poduszki. Wszystko było przygotowane po kwadransie, popcorn ostygł i był gotowy do konsumpcji. Opatuliliście się kocami i włączyliście film. Podczas seansu płakałaś jak głupia przy czym wtulałaś się w chłopaka. W jego oku również pojawiła się łza lecz chciał pokazać męskość i nie spuścił jej. Wyglądaliście jak starzy dobrzy przyjaciele znający się od wieków lecz nie widzący się od lat.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz