poniedziałek, 30 marca 2015

Michael ;p

- O mój Boże! Mamo! To najwspanialszy prezent na świecie! Kocham Cię!
- Cieszę się, że ci się podoba, słoneczko - przytuliła cię i dała nacieszyć ci się z prezentu gwiazdkowego. Otrzymałaś bilet na koncert twojego ulubionego zespołu 5 Seconds of Summer. Byłaś najszczęśliwszą osobą na świecie. Ten wielki dzień miał odbyć się w dniu twoich urodzin. Prawdopodobnie ostatnich. Miałaś raka płuc. Lekarze dali ci maksymalnie dziesięć miesięcy życia. Nic nie dało się już zrobić. Jedynie bardzo kosztowna operacja, która i tak nie dawała 100% szansy na uratowanie życia.

***

- Mamo! Obudź się! To już dzisiaj! Mamo! Wstawaj! - krzyczałaś szturchając rodzicielkę jak mała dziewczynka.
- Dobrze, już dobrze! Już wstaję! - zaśmiała się i podniosła na łokciach. Wstałaś z wielkiego łoża i poszłaś do swojego pokoju by przebrać się w twój ulubiony komplet ubrań. Po przebraniu się posunęłaś do łazienki i ogarnęłaś włosy, które po nocy wyglądały strasznie. Zjadłaś śniadanie po czym byłaś gotowa.
- Już jedziemy?! - krzyknęłaś na cały dom zniecierpliwiona i podekscytowana.
- Tak! Już jedziemy! - posunęłyście do samochodu. Zajęłaś miejsce obok rodzicielki i usiadłaś wygodnie. Podróż zajęła wam około godzinę. W aucie cała się trzęsłaś. Ale tak pozytywnie... Znajdowałyście się już na arenie gdzie miał się odbyć koncert. Stałaś w kolejce około dwóch/trzech godzin, ale to normalne przy tak masowej imprezie. Gdy zajęłaś już swoje stanowisko na trybunach szybko poinformowałaś o tym na twitterze. Dziewczyny pisały do ciebie, że bardzo ci zazdroszczą i chcą być tam z tobą. Nagle rozległ się głośny huk. Koncert się zaczął. Najpierw na scenę wszedł Luke, Calum, Michael i Ashton. Twoje siostry darły się, a ty nie byłaś gorsza. Po pierwszych dwudziestu minutach darcia się poczułaś, że twojego gardło jest wystarczająco zdarte.Gdy koncert się zakończył, pokierowałaś się w miejsce gdzie chłopaki mieli przyjść i przywitać się z fanami. Byłaś oszołomiona i nic nie pamiętałaś. Byłaś w szoku. Nie spodziewanie drzwi od ochrony otworzyły się. Zza metalowej konstrukcji wyszli czterej wysocy nastolatkowie. Luke zaczął podpisywać płyty. Calum i Ashton robili zdjęcia, a Michael zaczął rozmawiać z dziewczyną obok ciebie. W pewnym momencie przeniósł wzrok na twoją osobę. Jego zielone tęczówki splotły się z twoimi. Myślałaś, że to sen.- Hej - uśmiechnął się szeroko, a ty byłaś za bardzo sparaliżowana by cokolwiek odpowiedzieć.
- H-h-hej...
- Chcesz zdjęcie może? - nie mógł powstrzymać się od chichotu na wyraz twojej twarzy.
- J-j-jasne... - włączyłaś aparat w telefonie i podałaś go niebieskowłosemu. Po tak zwanym selfie, Mike zaczął "grzebać" ci w telefonie. Nie wiedziałaś jak na to zareagować. Mogłaś jedynie zauważyć, że wszedł w kontakty. Po chwili oddał ci urządzenie. Zorientowałaś się, że dał ci swój numer telefonu. Gdy chciałaś się na niego spojrzeć, już go przy tobie nie było. Chłopak stał na drugim końcu kręgu fanek. Udało ci się zrobić zdjęcie ze wszystkimi członkami zespołu. Gdy Cal, Ash i Luke zmierzali w kierunku drzwi, Mike odwrócił się do ciebie i wykonał gest w stylu "zadzwoń". Zarumieniłaś się. Tłum rozproszył się śpiewając She Looks So Perfect. Chyba po każdym koncercie fanki śpiewają największe hity swojego idola. Wy zrobiłyście to samo. Mama przyjechała po ciebie prosto z galerii handlowej, do której się udała gdy ty byłaś na koncercie.
- I jak było? - mama spytała się ciebie gdy weszłaś do auta.
- I ty jeszcze się pytasz?! Mega! - przytuliłaś bardzo mocno rodzicielkę w podzięce za spełnienie marzenia. Pokazałaś zdjęcia z chłopcami by się pochwalić.
- Dobra, po ciężkim dniu wracamy do domu? - uśmiechnęła się, a ty odwzajemniłaś gest. Po powrocie do domu zaczęłaś tweetować jak bardzo się cieszysz. Gdy znalazłaś się już w swoim pokoju, opadłaś ze zmęczenia na łóżko. Zamknęłaś oczy i przypominałaś sobie co do sekundy spotkanie z sosami. Byłaś pewna, że nie wydarzyło się to na prawdę, lecz byłaś w błędzie. W pewnej chwili przypomniałaś sobie, że masz numer do Michaela. Postanowiłaś wysłać mu SMS'a.
Do Michael: Hej c; Jestem tą dziewczyną, której dałeś swój numer... Nie wiem czy mnie pamiętasz, ale to ja ;) Miło by było gdybyś mi odpisał ;)
Nie musiałaś czekać nawet pięciu minut. Poczułaś wibracje, które oznaczały nową wiadomość. Przesunęłaś palcem po ekranie twojego telefonu i odczytałaś wiadomość szeptem.
Od Michael: Jakbym mógł o tobie zapomnieć? Masz ochotę się spotkać? ;D
Do Michael: Jasne, kiedy i gdzie?
Od Michael: Jutro, kawiarnia Milkshake City, 15.00, pasuje?
Do Michael: Jak ulał ;D

***

- Mamo, wychodzę! - krzyknęłaś informując rodzicielkę o tym, że opuszczasz mieszkanie.
- Dobrze, tylko nie przyjdź za późno!
- Okeyyyy!!! - wyszłaś z domu i pokierowałaś się do wyznaczonego miejsca. Gdy przekroczyłaś próg kawiarni, spostrzegłaś siedzącego niebieskowłosego Michaela. Podeszłaś nieśmiało i przywitałaś się.
- Hej... To chyba ze mną miałeś się spotkać... - uśmiechnęłaś się.
- O tak! Proszę, siadaj! - wstał z miejsca i wskazał dłonią na wolne miejsce obok - Jak masz na imię?
- [T.I]... - zarumieniłaś się.
- Miło cię poznać - pokazał szereg białych zębów - Napijesz się czegoś?
- Nie, nie, dziękuję... Chciałabym cię poznać - wtedy chłopak zaczął opowiadać o swojej rodzinie, zainteresowaniach i przyjaciołach. Ty oczywiście wiedziałaś o tym wszystkim, ale gdy te informacje wyleciały z jego ust, brzmiały bardziej prawdopodobniej niż te z gazet.
- A teraz ty opowiedz mi coś o sobie - podparł brodę o dłonie i spojrzał na ciebie z zainteresowaniem.
- Ymmm... Moje życie nie jest tak bardzo ciekawe - pomajtałaś głową z niechęcią.
- Oj, na pewno jest, opowiadaj - wtem zaczęłaś swój monolog. Nastolatek przypatrywał ci się - I to chyba wszystko... - uśmiechnęłaś się, a on odwzajemnił gest.
- A ojciec? Wspomniałaś o matce, a o ojcu nic...
- No bo... On nie żyje... Też miał raka...
- Jak to "też miał raka"? Kto też choruje? - jego tęczówki rozszerzyły się.
- Ja... - szepnęłaś. Miałaś nadzieję, że tego nie usłyszy.
- [T.I], tak mi przykro... - złapał twoje dłonie na pocieszenie.
- Nie szkodzi... Już się z tym pogodziłam - wymusiłaś uśmiech. Po miesiącu znajomości z Cliffordem, poprosił cię o chodzenie. Byliście szczęśliwą parą... Do czasu... Twoje płuca nie wytrzymały... Zmarłaś w pokoju... Michael dowiedział się o tym od twojej mamy... Załamał się i popełnił samobójstwo... DLA CIEBIE...

2 komentarze:

  1. Niezwykły ;)
    Wiesz ,które słowo najbardziej mi cię przypomina ?
    ,,Ale tak pozytywnie..." <3

    OdpowiedzUsuń