- Jesteś pewna? Przecież nie musisz tego robić... - powiedział niepewnie Michael.
- Nie, jestem pewna. Przecież kiedyś musi Cię poznać, a teraz jest najbardziej odpowiedni moment, zaufaj - uśmiechnęłaś się i pocałowałaś chłopaka w policzek. Mocno uścisnęłaś jego dłoń, a drugą ułożyłaś w pięść i zapukałaś dwa razy do drzwi.
- Otwarte! - krzyknął ochrypły głos twojego ojca. Słychać było, że nie był trzeźwy. Pociągnęłaś za klamkę i weszliście niepewnym krokiem do domu gdzie niby miałaś czuć się bezpiecznie.
- Halo, tato. To ja, [T.I] - oznajmiłaś po czym zaczęłaś szukać wzrokiem mężczyzny.
- Jestem w kuchni!
- Tato, poznaj mojego chłopaka Michaela... - powiedziałaś najciszej jak mogłaś ostatnie trzy słowa.
- Co?! Chłopaka?! - nawet nie odwrócił się gdy wypowiedział te słowa, a gdy jego głowa obróciła się w waszą stronę wrzasnął - Kto to?! Ale już, wynocha z mojego domu! Nie chcę Cię tu więcej widzieć!
- Tato! Przestań! Nawet go nie znasz!
- Nawet nie chcę! Zabierz go stąd! - spojrzałaś zmieszana na Michaela, który był oszołomiony całą sytuacją. Pociągnęłaś chłopaka za rękę i wybiegliście z mieszkania.
- Widzisz! To potwór! Przepraszam Cię! Nie chciałam, żeby tak wyszło... przepraszam - rozpłakałaś się. Wiedziałaś, że tak będzie.
- Nie szkodzi, [T.I], nic nie szkodzi... To nie twoja wina...
- Przepraszam, tak bardzo przepraszam... - wtuliłaś się w niego i łkałaś mając nadzieję, że to ci jakoś pomoże. Niestety bez skutków. Zielonooki głaskał delikatnie twoje włosy.
- Chodźmy do mnie, odpoczniesz... - zaproponował, a ty się zgodziłaś. Lubiłaś przebywać w jego domu. Czułaś się tam jak u siebie. Mamę Michaela traktowałaś jak swoją.- Dzień Dobry - uśmiechnęłaś się do niej i zapomniałaś o sytuacji, która zdarzyła się przed kwadransem.
- Dzień Dobry, kochanie - przytuliła cię z taką troską, że mogłaś poczuć jej bijące ciepło - napijesz się czegoś ciepłego? - zmarzłaś. Była zima.
- O tak, dziękuję Pani Clifford - uśmiechnęłaś się.
- Mów mi Karen, po prostu Karen - Michael zachichotał cicho i przyglądał się całej sytuacji.
- Czemu się śmiejesz? - zapytałaś uśmiechając się.
- Bo słodko wyglądacie - podszedł do ciebie i mocno przytulił. W ten oto sposób zamieszkałaś u rodziny Clifford. Od tamtej pory jesteś najszczęśliwszą dziewczyną na świecie.
Niby jest OK... Ale, chodzili ze sobą ok.5 tygodni a on już się jej oświadcza i za 8 tygodni zakładają rodzinę?! O.o podsumowując minie ok.13 tygodni a oni już będą planować rodzinkę itp. :P
OdpowiedzUsuńWszystko jest możliwe to tylko opowiadanie xd
UsuńŚwietny Wiola , oby tak dalej ;) Pisz więcej dialogów , świetny ! / Aliszia
OdpowiedzUsuńOh, ah, dziękuję Aliszjo c;
Usuń